Obudziły mnie jasne promienie rażące moje przymknięte powieki. Spojrzałem na zegarek. 6:30. Od razu doszedł mnie zapach smażonych naleśników. Szybko udałem się do łazienki, gdzie wziąłem prysznic i założyłem wcześniej przygotowane ubranie.
Zszedłem na dół, do kuchni, gdzie czekała na mnie moja rodzicielka z talerzem naleśników.
- Cześć mamuś. - objąłem ją od tyłu, wtulając w siebie jej drobne ciało.
- Witaj synu. - dała mi lekkiego buziaka w policzek - siadaj, bo naleśniki ci wystygną.
Gdy zjadłem, założyłem buty, wziąłem swój plecak i już miałem wychodzić z domu, gdy usłyszałem głos mamy.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze! Powodzenia!
- Yhmm... Dziękuję - odpowiedziałem zamykając za sobą drzwi.
To dziś. Dziś miałem zmierzyć się z nowym światem, rzeczywistością. Przeniosłem się do innej szkoły. Już dłużej bym tego nie zniósł. W starej szkole znęcali się nade mną psychicznie. Nie jestem zbyt przystojny, a w moim domu nigdy nie było za dużo pieniędzy. Utrzymuje nas tylko mama. Tata zmarł 5 lat temu w wypadku samochodowym. Śmiali się ze mnie, obrażali. Dlatego w tym roku szkolnym zaczynam naukę w nowej szkole. Jest ona całkiem niedaleko od mojego domu. Niecałe 15 minut drogi pieszo.
Tak oto rozmyślając doszedłem pod budynek mojej szkoły. Stałem tak kilka minut, gdy poczułem na sobie czyjś wzrok. Rozejrzałem się dookoła. Oczy wszystkich uczniów, stojących wówczas przed szkołą, były skierowane na mnie. Dało się słyszeć ciche szepty typu: "To jakiś nowy?", "Ej, kto to jest?". Lekko zakłopotany spuściłem głowę i udałem się w kierunku głównych drzwi.
Na początku miałem spotkać się z dyrektorem w jego gabinecie. Tylko najpierw musiałem go znaleźć...
Po kilku minutach znalazłem odpowiednie drzwi z napisem "dyrektor". Zapukałem. Po czym lekko uchyliłem drzwi.
- Proszę śmiało! - powitał mnie radosny głos dyrektora - Ty zapewne Lucas Brighton?
- Tak to ja.
-Siadaj proszę.
Grzecznie podziękowałem i usiadłem na krześle stojącym przy biurku dyrektora. Miałem chwilę, aby rozejrzeć się po pomieszczeniu. Na jednej ze ścian wisiało bardzo dużo dyplomów.
Gdy dyrektor szukał czegoś w papierach, ja zerknąłem na drugą ścianę. Stały tam dwa skórzane fotele w fioletowym odcieniu, a pomiędzy nimi szklany stolik, a na nim wazon z tulipanami.
- Dołączysz do klasy 3b liceum. - głos dyrektora wyrwał mnie z zamyślenia - Ich pierwszą lekcją jest jęz. francuski w sali 116. - powiedział, podając mi plan lekcji.
- Dziękuję.
- Wydrukowałem ci jeszcze statut szkoły, którego nieprzestrzeganie grozi wydaleniem ze szkoły.
Podziękowałem i udałem się w poszukiwaniu sali jęz. francuskiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz